Autorski Słownik Pojęć i/lub Definicji Dodatkowych (marketing natywny):

deprawacja

powrót

Pomoce i podpowiedzi (notatki w trakcie opracowywania):

Definicja słownikowa pojęcia (z którą autorka tej strony się nie zgadza):
„zepsucie moralne” [Słownik Języka Polskiego, Warszawa 1996].

Deprawacja zakłada wolność. Przez to jest niebezpieczna, że gdzie się pojawia, można przypuszczać, że prawie na 100% jest też wolność, więc może kusić własnym znaczeniem. Jednak to wolność musi być w centrum ludzkiej uwagi, a nie deprawacja, która jeśli zaatakuje (kogo? co?) wolność, ustępuje miejsca demoralizacji. Deprawacja więc ratuje od rozpaczy tak długo, jak długo chroni przed demoralizacją (gdyż jeśli coś, czego się nie da zmienić, a jest bardzo trudne do zaakceptowania, traci znaczenie demoralizujące, przestaje być powodem rozpaczy [przykład: tak długo, jak uważa się, że młodość znaczy więcej, niż starość, ma większą wartość w ludzkich oczach młodość, a starość pozostaje związana ryzykiem rozpaczy, ale jeśli starość zostanie zaakceptowana jako coś co jest częścią naszej natury, a nie do przyjęcia defektem, czyli zostanie pozbawiona wartości moralnej, przestaje być aż tej skali problemem], a demoralizacja do rozpaczy prowadzi.

Podobnie trudne do rozróżnienia są pojęcia: eklektyzmu i synkretyzmu, oraz sztuki awangardowej i modernizmu. Eklektyzm i awangarda jest uznaniem nowych wartości (technicznych, estetycznych) z całym szacunkiem dla wartości wcześniejszych, ale synkretyzm jest czymś w rodzaju figury niemożliwej, w której człowiek musi się pogubić, a modernizm tym, co ma prowadzić właśnie do rozpaczy, czyli do nerwowego załamania, do demoralizacji (do zgorszenia), a następnie do autodestrukcji, a jeśli i to się nie uda, do sytuacji, w jakiej znalazła się rzeźbiarka, C. Claudel, czyli do śmierci społecznej. Nie jest zdeprawowane przeklinanie, co oznacza, że uznane jest za przemoc i jest karalne. Słusznie, ponieważ przebywanie z osobami, które przeklinają może skutkować demoralizacją, czyli na pewno jest mocno niebezpieczne. Uwiedzenie bez miłości jest równocześnie deprawacją i demoralizacją, ale uwiedzenie z powodu prawdziwego uczucia może być deprawacją, choć nie powinno, a najlepiej jeśli nie jest deprawacją w ogóle (wtedy jest to najwyższy standard relacji w miłości uczuciowej, co dzieje się w sytuacji życia w czystości aż do ślubu, w którym z kolei jest możliwość zawarcia sakramentu małżeństwa; ten temat można rozwinąć w Szkole bycia pro-vie w rozważaniach o standardach cywilizacyjnych, które wynikają ze sposobów realizacji cnoty religijności).

Wyjątek w pozytywnym sensie pojęcia deprawacji

Zdeprawowani społecznie wykluczeni nie mają możliwości trwałej obrony przed rozpaczą, co jest nazywane medycznie depresją i brutalnie „leczone”, gdyż pozbawienie wartości moralnej dotyczy całego człowieka, któremu z chwilą jego zdeprawowania odbiera się nawet prawo do przebaczenia, gdyż uważa się (wmawia się mu), że cokolwiek zrobi właśnie już nie ma znaczenia grzechu (to właśnie miał na myśli pewien jezuita mówiąc o istnieniu tej skali przemocy, która może być zagrażeniem nawet dla zbawienia, ale tu jest skrót myślowy w tym toku rozumowania: człowiek w ten sposób zdeprawowany jest rozpaczą zniewolony, więc nie ma ciężkiej odpowiedzialności za swoje rozpaczliwe myśli o sobie samym co do jego zbawienia, chyba że jego sztucznie wywołana rozpacz została spowodowana przez jego ciężki osobisty grzech i nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości, ale wtedy idzie się po wygraną [po pełnię przebaczenia], dosłownie do konfesjonału), może więc robić co chce, i dobrze, i źle. Ale to jest mordercza ukryta przemoc, którą też da się udowodnić. To tylko kwestia czasu, że będzie na dużą skalę wiadomo o co chodzi. Chodzi bowiem o bardzo poważną przemoc na wielu ludziach, dokonywaną w naszych czasach.